:: wizjonerblog

::
:: Wiele urwanych zdziecinniałych wątków - sklejanych przez laika

:: strona główna

01:15:12 2003-04-03

Wiele urwanych zdziecinniałych wątków - sklejanych przez laika



zbieg przeciwieństw...
miłość w każdym opuszczonym istnieniu...

będąc ukrytą w blasku księżyca, kochanek przesuwa go odrobinę zapewniając Tobie intymność, ale blask pozostaje...i jesteś ostatnią osobą jaką widzi przed snem.
Spełnienie.

Nocą, kiedy księżyc owy wystawia gwiazdy aby się suszyły, a w tedy para kochanków zerka na siebie przez oszklone oczy...czy nadal jest, czy nie porwał wir życia, jakaś kometa przelatująca nie uwiodła swą łuną...czy odnajdzie siebie w tym istnieniu leżącym obok...tak blisko, ale i
tak nie osiągalnie...

Pragnąc szczęścia – aby zachować tą intymność, prywatność, niezależność...
A zarazem wykraść choć cząstkę tej osoby...dla siebie...dla niej samej.
Nawet kiedy deszcz spowija mgłą miasto...czy śnieg pozornie czyni go nieskazitelnym, czy jesień zabarwiając matowym kolorem...czy wiosna ukazująca narodziny natury...czy lato przedsionek wszystkich pór...czy widząc w oczach przemijanie czasu...starając się
chwycić go raz...
choć na moment...
on się wymyka schwytawszy go w jedną dłoń przelewa się drugą....

Czy wszystko jest pozorne...czy tych dwoje ludzi może trwać ....
(A pisze to obudzony w nocy, kiedy leżałem z sobą w łóżku i się kochaliśmy....niedobrze mi się zrobiło z fałszu tej miłości, a czas przelatywał „nam” przez rzęsy.)

Idąc przez świat widuje wiele motyli...pasikoników...wiele beztroski...kwiaty, dojrzałe, te przy których narodzinach jestem, te które zadeptane nigdy się nie narodzą, te już uschłe, obumierające...
wiele barw, kolorów mieniących się coraz to nowym marzeniem...co raz to nowa troską....

I człowiek depczący wszelką nadzieję...drwiący z marzeń i pragnień...igrając z uczuciem...z życiem...nie dbający i nie biorący odpowiedzialności za drugiego człowieka...a sam opływam w zepsucie i nie kocham nikogo realnego.
Czy żyjąc w takim świecie...można się dołować...

...dlaczego jest jeszcze świat rzeczywisty...materialny, dlaczego człowiek ma ambicje, nie mając motywacji...? dlaczego jest tyle paradoksów...dlaczego dorosły człowiek zadaje dziecinne pytania?...dlaczego mając tyle opiekuńczości w sobie, zagarniając pod swoje skrzydło samemu się potrzebuje „opieki”...
Dlaczego tak zależymy od drugiego człowieka....dlaczego marnuje swoje życie i wszelkie stwarzane mi szanse...dlaczego świat jest taki ciekawy a nie ma energii na poznanie go...
Marność
Boże...nie dajesz siebie poznać.

skomentuj (3)